Viva Zwei
Człowiek opowiadający o starych dobrych czasach opowiada o swojej młodości. Nie wierz mu.
Ostatnio podczas seansu "Step Up 3D" naszło mnie wspomnienie Vivy Zwei. Nie potrafię przywołać w tej chwili w pamęci jaki był to kawałek, ale to nieistotne. Odpowiednia szuflada w głowie została otwarta. Zapnijcie pasy, zaczynamy sentymentalną jazdę.
Inny świat
Z biegiem lat ta opowieść bÄ™dzie przypominać jakieÅ› fantazje lub opowieÅ›ci kombatanckie. W obecnej dobie eksplozji informacyjnej, gdzie w ciÄ…gu kilku godzin można pobrać całą dyskografiÄ™ danego zespoÅ‚u (wiem, bo widziaÅ‚em coÅ› takiego — chcieliÅ›my posÅ‚uchać u znajomych jednego kawaÅ‚ka The Knife i gospodarz Å›ciÄ…gnÄ…Å‚ wszystko), wydaje mi siÄ™, że odbiór muzyki jest zgoÅ‚a innym doÅ›wiadczeniem niż kiedyÅ›.
DwanaÅ›cie lat temu, żeby posÅ‚uchać pÅ‚yty, trzeba jÄ… sobie byÅ‚o kupić. OczywiÅ›cie, można byÅ‚o przegrać od kogoÅ›, ale nie zmienia to faktu, że ten ktoÅ› musiaÅ‚ jÄ… kupić. Chociażby pirackÄ…. WiÄ…zaÅ‚o siÄ™ to — przynajmniej dla mnie — z pewnym rytuaÅ‚em. KlikniÄ™cie w iTunesie w link jest czymÅ› innym, czymÅ› co można uczynić przypadkiem, od niechcenia, wreszcie: niedbale. Nie oceniam tego, takie nastaÅ‚y czasy, ale pozostawia to w moich ustach pewien niesmak. (Za 12 lat iTunes bÄ™dzie może miaÅ‚o swojego nastÄ™pcÄ™ i to samo pisaÅ‚ bÄ™dzie jakiÅ› obecny wÅ‚aÅ›ciciel iPada, że klikniÄ™cie myszÄ… w link miaÅ‚o charakter rytuaÅ‚u. Doskonale zdajÄ™ sobie z tego sprawÄ™.)
Jedenaście lat temu Internet był innym miejscem, praktycznie pod każdym względem. Brak blogów, brak wielkich portali w dzisiejszym rozumieniu, acz nie brakowało stron, gdzie można było zostawiać komentarze pod artykułami. Było mnóstwo stron domowych, wynalazek obecnie nie występujący. Dziś wchodzi się na Wikipedię i można przeczytać o dowolnym zespole, ale wtedy... Google już istniało, ale myślę, że byłbym obecnie rozczarowany jego wynikom wyszukiwania z wtedy. Kiedy już znalazło się stronę, to po jej przeczytaniu odwiedzało się kolejne strony z linków, bo był to pewnik, że trafimy na coś w temacie. Obecnie sekcja linków funkcjonuje jako blogroll i jest raczej swoistą ciekawostką nie odgrywającą większej roli. Żeby jednak cokolwiek znaleźć wtedy w Internecie, trzeba było wiedzieć, że się chce tego szukać. W obecnym informacyjnym bigosie można nie w stawać od Twittera/Facebooka/Blipa/itp. i chłonąć nowe zespoły, jakimi przerzucają się między sobą obserwowani nas ludzie.
Jedenaście lat temu mój przyjaciel Marlin pokazał mi Napstera, który umożliwiał ściąganie pojedynczych piosenek. Bez wznawiania, bez pauzowania transferów. Jak padło, to trzeba było zaczynać od nowa.
Dziesięc lat temu większość ludzi nie miała komórek. Coś takiego jak współcześnie hołubiona mobilność nie istniała. Jak się z kimś umówiło, to trzeba było przyjść, bo nie było jak poinformować o zmianie planów. Internet w komórce? Jeżeli ktoś miał dostęp do Internetu, to najczęściej za pomocą modemu i łącza z Tepsy. Pamiętam to oszołomienie, kiedy w 2000 roku podłączyliśmy się w domu do osiedlowej sieci, która pewnie łącznie mogłaby konkurować z połączeniem w moim smartfonie (no dobra, może przesadzam, ale niewiele). To było oszołomienie porównywalne z miną mojego żółwia, kiedy wrzuciliśmy go do dwudziestolitrowego akwarium po początkowym trzymaniu go w płytkim plastikowym terrarium z małą wyspą z palemką. Tyle Internetu naraz i to bez ograniczeń czasowych; już nie trzeba było siedzieć ze stoperem w ręce, żeby nie nabić za dużo impulsów na 0202122.
W mniej więcej takich okolicznościach funkcjonowała Viva Zwei.

Okno na świat
Obecnie rola telewizji muzycznej jest inna, o czym świadczy chociażby rozwój MTV, której główną częścią działalności jest puszczanie reality shows dla nastolatków. Muzyka jest dodatkiem.
Viva Zwei od poczÄ…tku do samego koÅ„ca byÅ‚a poÅ›wiÄ™cona muzyce. Nawet jeÅ›li prowadzÄ…cy, jak chociażby Niels Ruf, siÄ™ przez wiÄ™kszÄ… część programu wygÅ‚upiaÅ‚, to w trakcie puszczano teledyski a gośćmi byli muzycy (lub program goÅ›ciÅ‚ wÅ›ród muzyków, na festiwalach muzycznych itp.). PodejÅ›cie to ksztaÅ‚towaÅ‚o ducha caÅ‚ej stacji, która emanowaÅ‚a wielkim szacunkiem do muzyki przez wielkie "M". O ile Viva — mentalnie mÅ‚odsza siostra — graÅ‚a dużo prostej, pogodnej i tanecznej muzyki (oraz miaÅ‚a programy z udziaÅ‚em równie kolorowej mÅ‚odzieży), tak Viva Zwei siÄ™gaÅ‚a po ambitniejsze pozycje. Z różnych gatunków: od rocka, przez hip-hop, aż po muzykÄ™ elektronicznÄ…. Niejednokrotnie byÅ‚y to bardzo niszowe nagrania, choć także przeboje. Zawsze jednak reprezentowaÅ‚y pewien poziom.
O ile dzienna porcja muzyki mogÅ‚aby z powodzeniem zapeÅ‚nić programy poÅ›wiÄ™cone muzyce alternatywnej na innych stacjach, tak wieczorem i nocÄ… (szczególnie w paÅ›mie 22:00–00:00) wkraczaliÅ›my do krainy konesera. Moim ulubionym programem byÅ‚o "Wah2", które byÅ‚o prowadzone przez Schneidera TM (potem przez nikogo widocznego czy choćby sÅ‚yszalnego za ekranie). Prezentowano tam w każdym programie albo jakiÅ› zespół (genialne wywiady) lub zagadnienie (do dziÅ› pamiÄ™tam program pt. najdÅ‚uższe teledyski w historii — zagrali ich 5 przez godzinÄ™). To byÅ‚o we wtorki. PiÄ…tki należaÅ‚y do "Zwobota", quasisatyrycznego programu, gdzie teledyski przetykane byÅ‚y cyklicznymi skeczami, najczęściej z pacynkami w roli głównej, acz byÅ‚y też animacje, np. z udziaÅ‚em Charlesa Mansona ("Åšpiewaj z Charliem"). CaÅ‚ość byÅ‚a po niemiecku i — co tu kryć — nie rozumiaÅ‚em z tego wiele, pomimo iż uczyÅ‚em siÄ™ tego jÄ™zyka na poziomie zaawansowanym. Na szczęście w pozostaÅ‚ych programach jÄ™zyk byÅ‚ bardziej zjadliwy. CzÄ™sto też z gośćmi rozmawiano po angielsku a rozmowy okraszano niemieckimi napisami.
W liceum byÅ‚o nas wiÄ™cej zgromadzonych wokół Vivy Zwei, która nie byÅ‚a dla nas po prostu telewizjÄ… — to byÅ‚o źródÅ‚o, z którego czerpaliÅ›my podstawowÄ… wiedzÄ™ muzycznÄ…. Jasne, Internet coraz prężniej siÄ™ rozwijaÅ‚, ale nadal byÅ‚ tylko uzupeÅ‚nieniem. Marlin, który dysponowaÅ‚ kartÄ… telewizyjnÄ…, włączaÅ‚ nagrywanie dźwiÄ™ku, po czym wychodziÅ‚ do szkoÅ‚y. Po powrocie wycinaÅ‚ z tego wielogodzinnego nagrania nowe piosenki. W latach 80. i na poczÄ…tku 90. zgrywaÅ‚o siÄ™ na podobnej zasadzie muzykÄ™ z radia. (Znam to oczywiÅ›cie z opowieÅ›ci.) Potem pojawiÅ‚ siÄ™ Napster i kolejne sieci peer-to-peer i można byÅ‚o zÅ‚apać coÅ› lepszej jakoÅ›ci (jako że ta telewizyjna nie powalaÅ‚a na komputerze na kolana). Pierwszego Napstera uruchamialiÅ›my w ogóle w szkolnej bibliotece. Nie byÅ‚o na to przepisów. Obecnie wydaje mi siÄ™ to wielkim przegiÄ™ciem, ale wtedy wÅ‚aÅ›ciwie nie wiadomo byÅ‚o, co o tym myÅ›leć. Dyskusje na temat tzw. piractwa w sieci jeszcze siÄ™ nie zaczęły. Pierwsze aresztowania za kilka empetrójek byÅ‚y dopiero przed nami (na szczęście nie dosÅ‚ownie przed nami).
I tak żyliśmy w zdrowiu i dostatku, gdy niczym grom z jasnego nieba gruchnęła wiadomość: zamykają Vivę Zwei.
Wiadomość dotarła do nas jakoś w ostatniej chwili, tj. w grudniu 2001 roku. W związku z końcem urządzono pod koniec grudnia 2 ciekawe dni: po 24 godziny grali wybrane odcinki najpierw "Zwobota" a potem "Wah2" (albo na odwrót). Bardzo się cieszyłem na ten drugi, ale jakiś żartowniś wymyślił, żeby puścić to w Wigilię. Zresztą mama mogłaby kręcić nosem na 24-godzinny maraton (co w liceum byłoby być trudne do zbagatelizowania).
Drugi tydzień 2002 roku powitaliśmy Vivą Plus, który to kanał przypominał bardziej notowania giełdowe i pokazywał, że Viva Eins może być postrzegana jako ambitna telewizja. (Viva Plus już nie zanieszczyszcza swoją obecnością eteru, po 5 latach została zastąpiona kanałem komediowym. Niżej już upaść się nie dało.)
Hołd
StaliÅ›my w styczniu na korytarzu: Spooky Kid (obecnie szef Spook Records), Mr. Mey (wtedy jeszcze Mar-mey), Marlin oraz ja. DyskutowaliÅ›my o tym, jaka to wspaniaÅ‚a byÅ‚a telewizja, i o tym, w jak fatalnej jesteÅ›my sytuacji, oraz że nie ma skÄ…d czerpać informacji o ciekawej muzyce. TrochÄ™ od niechcenia rzuciÅ‚em z angielska: — Panowie, trybut trzeba strzelić. Tatuaż — doprecyzowaÅ‚em. O dziwo, pomysÅ‚ faktycznie chwyciÅ‚ i jakiÅ› tydzieÅ„ później Spooky i Mr. Mey przyszli z okazaÅ‚ymi tatuażami na kostkach. Alea iacta est. Ja dołączyÅ‚em do nich ponad półtora roku później, za to przyozdobiÅ‚em sobie kark. Marlin do dziÅ› nie zostaÅ‚ oznakowany. — Gdyby to miaÅ‚o przywrócić telewizjÄ™, to może bym siÄ™ zastanowiÅ‚ — odparÅ‚ kiedyÅ› indagowany.
Koniec Vivy Zwei, paradoksalnie, pomógł jej na swój sposób. Ktoś odpowiedzialny za jej kształt musiał powiedzieć: nie pozwolimy jej zejść na psy. Powstała Viva Plus. Jej starsza siostra zaś przeszła do legendy, dała się zapamiętać jako instytucja, która wolała przestać istnieć niż iść na kompromis. Z biznesowego punktu może to bez sensu, ale dla 18-latka, który przeżywa jeszcze resztki okresu buntu, a na pewno kształtuje swoje poglądy na otaczający go świat, było to po prostu piękne. Ujmujące. Wzbudzające szacunek. Może nie dokładnie takie, ale w podobnym tonie opinie słyszę od ludzi, którzy byli tam i wtedy.
Ale to było potem. To była taka wisienka na torcie, przypominało mi to słowa Leszka Millera, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy. I fakt, Viva Zwei skończyła w wielkim stylu, ale przecież nie tak się to zaczęło. Zaczęło się od muzyki pierwszego sortu, granej przez 24 godziny na dobę. Szklany ekran z nastawioną Vivą Zwei był taką soczewką, przez którą mogłem zobaczyć to, co najlepsze w muzyce. I dlatego też sobie zrobiłem tatuaż, uznając
za właściwy symbol czasów licealnych oraz mojego podejścia do muzyki.
Epilog
Od tamtej pory czasem natykam się na stare piosenki czy zespoły, które znam z tej nieprzebranej krynicy. Od czasu do czasu kupuję sobie jakiś album z wtedy i dokonuję mentalnej podróży. Czasem nie musi to być coś dokładnie z wtedy, lecz ledwie podobnego. Nawet na średnio mądrym filmie 3D.
Była to opowieść o czasach i zjawisku, których już nie ma.