Krazov

Z powodu podobnych wydarzeń mój przyjaciel nie słucha muzyki na słuchawkach w tramwaju


Rumuński pies

W kwietniu 2009 byłem świadkiem pewnego wydarzenia. Otóż wsiadła zaraz za mną do tramwaju starsza pani. Taka babcia, trochę przypominała mi personifikację boga chrześcijańskiego z jednego numeru "Spawna". W pierwszej chwili się trochę przejąłem, gdyż szła tak blisko za mną, że mogłem ją uderzyć obcasem buta w twarz. Chyba jednak do tego nie doszło. Kobieta od razu przecisnęła się do przodu przepraszając przy tym i dopadła dwóch żebrających chłopców. Na oko: jacyś Cyganie, ale nie mówili po polsku, więc możliwe, że Rumuni. (A dokładniej rumuńscy Cyganie, trochę niesłusznie się u nas w kraju całej nacji obrywa za tych żebraków.) Możliwe, że mówili w tym swoim cygańskim języku. Nie umiem oceniać wieku po wyglądzie, ale obstawiam, że jeden miał z 6 lat, drugi 8. Kobieta podeszła do młodszego, który trzymał na rękach szczeniaka. W drugiej dłoni miał kubek na pieniądze. Wyglądało na to, że planują przejście z żebrem. Stało się inaczej.

Babcia, którą o mało nie skopałem jak rasowy skin, podeszła do nich, wyrwała młodszemu szczeniaka i oznajmiła, że go zabiera, ponieważ dzieje mu się krzywda. Mały był zaskoczony. Próbował jej wyrwać szczeniaka, ale kobieta odganiała go jak muchę. W sumie śmieszny widok, ponieważ byli podobnego wzrostu. Kiedy się nie dała, strasząc do tego policją, stało się coś, co zrobiło na mnie największe wrażenie w tym całym wydarzeniu. Podczas gdy młodszy, za kobietą, uśmiechał się pod nosem, to starszy, stojący przed nią na stopniach rozpłakał się na zawołanie. Był dość wiarygodny, aczkolwiek moja perspektywa pozwoliła mi dostrzec ten fortel.

Kobieta nadal groziła wezwaniem policji. To był moment, kiedy miałem ochotę przyłożyć małemu (albo i obydwu) i kazać spiesznie oddalić się z tramwaju. Jakaś dziewczyna dała kobiecie swój telefon (z klapką w metalicznym kolorze fioletowym). Udało mi się usłyszeć tylko fragmenty jej wypowiedzi, gdyż moją uwagę odwrócił mężczyzna pytający, gdzie jest przystanek.

— Trzeba przejechać przez rondo — odpowiedziaÅ‚em mu. DopytywaÅ‚ siÄ™ dlaczego. — Ponieważ — odparÅ‚em — byÅ‚ remont.

— Tak... zabraÅ‚am im psa — opowiadaÅ‚a starsza kobieta. — Jestem z towarzystwa ochrony nad zwierzÄ™tami...

Młodzi Cyganie odpuścili chyba sprawę. Tramwaj przejeżdżał już przez rondo. Poszli na koniec. Ten starszy nadal ryczał. Na samym końcu stała inna kobieta. Blondynka. Po czterdziestce, bliżej pięćdziesiątki.

— Co siÄ™ staÅ‚o? — spytaÅ‚a. Wokół kobiety z psem zrobiÅ‚o siÄ™ zbiegowisko, ale jednoczeÅ›nie przesÅ‚oniÅ‚o ono widok tym dalej, którym nie chciaÅ‚o siÄ™ ruszyć tyÅ‚ka.

— ZabraÅ‚a mi psa — powiedziaÅ‚ nadspodziewanie wyraźnie chÅ‚opiec. Przez całą rozmowÄ™ ze starszÄ… kobietÄ… memÅ‚aÅ‚ niewyraźnie.

— Kto Ci zabraÅ‚? — spytaÅ‚a kobieta i ruszyÅ‚a energicznym krokiem do przodu. PodeszÅ‚a do starszej kobiety, która dalej tÅ‚umaczyÅ‚a przez telefon co siÄ™ dzieje. Szczeniak siedziaÅ‚ na fotelu zasÅ‚aniany przez niÄ…. — Co pani robi? — wyskoczyÅ‚a na niÄ… kobieta z tyÅ‚u tramwaju. — ProszÄ™ oddać im psa.

— Pani nie wie co oni z nim robiÄ… — odparÅ‚a babcia. — I w ogóle: proszÄ™ siÄ™ nie wtrÄ…cać!

— Przecież ten pies trafi do schroniska! ByÅ‚am tam tysiÄ…c razy i wiem, że lepiej mu tam nie bÄ™dzie! — to mówiÄ…c zÅ‚apaÅ‚a psa ponad babciÄ… i podniosÅ‚a do góry a nastÄ™pnie wrÄ™czyÅ‚a chÅ‚opcu.

Tramwaj się właśnie w tej chwili zatrzymał. Cyganie wypruli jak poparzeni i przebiegli przez ulicę w niedozwolonym miejscu pomiędzy rozpędzonymi samochodami.

— No i co pani zrobiÅ‚a? — spytaÅ‚a z wyrzutem babcia również wysiadajÄ…c.

— Już siÄ™ nauczyli, wiÄ™cej do tramwaju nie wsiÄ…dÄ… z psem — powiedziaÅ‚a kobieta z koÅ„ca tramwaju do rudowÅ‚osej kobiety, która staÅ‚a najbliżej niej. Publiczność w postaci babci-wojowniczki o zwierzÄ™ta siÄ™ rozpÅ‚ynęła w powietrzu.

Wtedy zaczÄ…Å‚em analizować sytuacjÄ™. W pierwszej chwili chciaÅ‚em pomóc babci, pomimo iż chciaÅ‚a zabrać psa wÅ‚aÅ›cicielom. OczywiÅ›cie pies byÅ‚ wykorzystywany do wyżebrania pieniÄ™dzy, ale racjÄ™ również miaÅ‚a blondynka po czterdziestce — w schronisku na pewno pies lepiej by nie miaÅ‚. Mniemam, iż nie miaÅ‚a racji stwierdzeniem, że chÅ‚opcy siÄ™ czegoÅ› nauczyli. MyÅ›lÄ™, że majÄ… wiÄ™cej takich szczeniaków w razie potrzeby.

Z powodu podobnych wydarzeń mój przyjaciel nie słucha muzyki na słuchawkach w tramwaju.

Epilog

Dwa tygodnie później widziałem starszego z chłopców, tego który płakał, znowu z psem. Tyle że innym. Tamtego może im w końcu ktoś zabrał, a może nie nadawał się do żebrania.