Krazov

Największy wróg czai się tam, gdzie się go najmniej spodziewa


Okoliczności

NatknÄ…Å‚em siÄ™ w zeszÅ‚ym roku na listÄ™ powodów, dla których mężczyźni zdradzajÄ…. Takie trochÄ™ osobliwe top 10. Najbardziej mnie zaskoczyÅ‚ powód — oprócz tych znanych mi — że sytuacja zaszÅ‚a już za daleko i niemÄ™sko byÅ‚oby siÄ™ wycofać. Jak to? — pomyÅ›laÅ‚em, próbujÄ…c sobie wyobrazić taki scenariusz wydarzeÅ„. To doprowadziÅ‚o mnie do znacznie dalej idÄ…cych wniosków, niż dotyczÄ…cych tylko zdrady małżeÅ„skiej.

Między słowami

Wyobraźmy sobie żonatego mężczyznę. Jest gdzieś w delegacji, z dala od domu. Może na jakiejś konferencji. Wynudził się przez cały dzień jak mops. Pod wieczór poszedł do baru na jednego albo dwa, w międzyczasie dosiadła się do niego jakaś kobieta. A może on do niej zagadał? W gruncie rzeczy to nieistotne dla dalszego biegu wydarzeń, ponieważ na tę chwilę nie działo się właściwie nic złego. Mężczyzna i kobieta flirtowali. Niektórzy powiedzieliby, że zdrada zaczyna się w głowie i najprawdopodobniej, że już zaczynając z nią konwersację dopuścił się zdrady. To surowe podejście jest obce naszemu bohaterowi, dla niego granica jest umieszczona nieco dalej. W tym punkcie opowieści obydwoje mieli na sobie ubrania, co pozwalało mu zakwalifikować sytuację do kategorii "nic się nie dzieje".

Powoli i niepostrzeżenie skrócili jednak dystans, a że pili kolejne drinki, alkohol poluźnił hamulce. Poznana w barze kobieta nachyliła się, eksponując biust. Spotkał ją w barze, nie miała na sobie kufajki, tylko coś bardziej obcisłego i nieskromnego. Mąż łapczywie pochłonął wzrokiem jej piersi, wyobrażając sobie swoją głowę (lub inną, mniejszą część ciała) pomiędzy tymi dwoma symbolami obfitości. Alkohol rozlewając się przyjemnie po krwiobiegu niczym rock progresywny po mózgu sprawił, że zaczęła liczyć się tylko i wyłącznie ta chwila.

W pewnym jednak momencie mąż ocknął się, że może nie powinien się tak zachowywać. Być może jego uwagę przykuła obrączka na jego własnym palcu, której przez jakiś czas nie dostrzegał. Kobieta również to dostrzegła. W powietrzu zawisło zakłopotanie. Powiedziała, że musi już wracać do pokoju. Zaproponował, że ją odprowadzi; miał po drodze. W windzie jego postanowienie zakończenia tej coraz bardziej kłopotliwej sytuacji zaczęło topnieć. Poczuł początki wzwodu. Mało brakowało, a złapałby się w panice za krocze. Oparty o ścianę windy zaczął się przyglądać kobiecie stojącej po drugiej stronie ciasnej metalowej klatki Faradaya, w której się znajdowali, zaczął wodzić wzrokiem po jej talii i pośladkach. Jakaś siła, której nie potrafił w tamtej chwili nazwać, nie pozwoliła mu oderwać wzroku. Kobieta nie oponowała, być może nawet przyjęła bardziej kuszącą pozę. Wysiedli z windy.

Pod drzwiami pokoju znowu obudziło się sumienie każąc mu się stamtąd wynosić, ale na drugim ramieniu siedziała druga siła, która kazała mu zostać. Nie był to diabeł, lecz duma. Powiedziała, żeby był mężczyzną i skończył to, co zaczął. W pijackim odurzeniu nie myślał racjonalnie i nie potrafił sobie sam odpowiedzieć, że niczego świadomie nie zaczynał. Kobieta otworzyła drzwi od pokoju i obejrzała się. Widziała, że mężczyzna nie wydaje się za bardzo skrępowany obrączką na swoim palcu, więc spytała, czy nie ma ochoty się czegoś jeszcze napić, może kawy. Dość nieprzekonany, ponieważ toczący właśnie monomachię pomiędzy rozsądkiem a dumą, odpowiedział jednak, że bardzo chętnie. W swoim mniemaniu odwlekł sprawę, w istocie coraz bardziej zaciskał sobie pętlę na szyi.

UsiadÅ‚ na łóżku. Kobieta weszÅ‚a do Å‚azienki. ZaczÄ…Å‚ rozważać, czy nie sprytnym byÅ‚oby udawać, że zasnÄ…Å‚, byÅ‚o już późno, ale odrzuciÅ‚ ten pomysÅ‚ — byÅ‚ tak nakrÄ™cony, że jak tylko ona zaczęłaby siÄ™ do niego dobierać, odkryÅ‚aby, że wcale nie Å›pi. W tym momencie dociera do niego Å›wiadomość potrzasku, w jakim siÄ™ znalazÅ‚. Wstaje i chce wyjść niepostrzeżenie, kiedy sÅ‚yszy, że kobieta wchodzi do pokoju z Å‚azienki. Ma na sobie tylko kusÄ… koronkowÄ… bieliznÄ™. Jego rÄ™ka leży już na klamce, ale nie ma w niej woli do otwarcia drzwi. Mąż mówi, że musi do Å‚azienki, ale kobieta odpowiada, że może skorzystać z jej. Wchodzi tam. Patrzy w lustro, szukajÄ…c stamtÄ…d ratunku. Duma na ramieniu mówi, że teraz pora pokazać, kto tu jest prawdziwym mężczyznÄ….

Dalszy rozwój wypadków będzie, jak sądzę, do przewidzenia. Być może zdejmie jeszcze obrączkę i zostawi na brzegu umywalki, co potem stanie się przyczynkiem do małego komediodramatu polegającego na poszukiwaniu jej, ale to już tylko pewien wariant. Powyższy scenariusz jest dość precyzyjny, tak naprawdę mogło się to potoczyć trochę inaczej lub nawet zupełnie inaczej, ale chciałem pomówić o takich sytuacjach, gdzie człowiek znajduje się w takim pozornym potrzasku. Kłania się patriarchalny charakter społeczeństwa. Skoro zaczął i zaszedł tak daleko, to musi doprowadzić sprawę do końca. Może nie ma na to największej ochoty, ale jak nie przeleci tej kobiety, to będzie czuł się w jakimś stopniu ułomny. Krew nie woda, jak mawiają na terenach o mniejszej gęstości zaludnienia. Rano nasz niewierny mąż obudzi się z kacem, również moralnym i będzie się zastanawiał dlaczego to zrobił. Zrzuci być może winę na alkohol. Potem zacznie szukać obrączki.

Eksperyment i irackie więzienie

Nie zamierzam nikogo bronić twierdzeniem, jakoby okoliczności tutaj cokolwiek usprawiedliwiały. Nie usprawiedliwiały. Zdrada pozostaje zdradą. Interesuje mnie to zjawisko okoliczności, ponieważ jego analiza może uchronić mnie i innych od robienia czegoś, czego się nie chce, tylko dlatego, że znalazło się w takim a nie innym splocie wydarzeń. Jak mówi przysłowie: okazja czyni złodzieja. Do podobnych wniosków nastraja eksperyment, jaki przeprowadzono w latach 70. Jest on dość dobrze znany, ale dla porządku przytoczę go tutaj. Otóż podzielono grupę studentów (ochotników) na strażników i więźniów. Chodziło o zbadanie, jak taki podział wpływa na zachowania ludzi. Eksperyment trzeba było dość szybko przerwać, ponieważ studenci-strażnicy zaczęli się znęcać nad przedstawicielami drugiej podgrupy, pomimo iż mogli sobie pozwolić tam tylko na przemoc psychiczną, z tego co pamiętam.

Psycholog odpowiedzialny za tamten eksperyment dopatrzył się tego samego mechanizmu w zachowaniu amerykańskich żołnierzy, którzy torturowali i znęcali się nad więźniami w irackim więzieniu Abu Grahib. Okazało się, że byli to normalni, zdrowi ludzie bez żadnych odchyleń. A jednak okoliczności, jakie wystąpiły, sprawiły, że ludzie ci zachowali się w potworny sposób. Co sami uczestnicy tych wydarzeń przyznali po powrocie do kraju, dobrowolnie poddając się karze za to.

OkolicznoÅ›ci ksztaÅ‚tujÄ… nasze zachowania znacznie bardziej niż siÄ™ niektórym wydaje. Stateczny mąż, który nigdy by o tym nie pomyÅ›laÅ‚, zdradza. Gdyby mu to opowiedzieć podczas niedzielnego grilla, zaÅ›miaÅ‚by siÄ™ w twarz rozmówcy, ale kiedy siÄ™ budzi w hotelowym pokoju po upojnej nocy, myÅ›li tylko o tym, jak to siÄ™ mogÅ‚o stać. Nie chce mu siÄ™ już Å›miać. ChrzeÅ›cijanie zlokalizowaliby grzech podczas rozmowy w barze. WedÅ‚ug mnie jego jeszcze tam nie ma — mąż nie miaÅ‚ w planach nic zÅ‚ego dyskutujÄ…c z przygodnie poznanÄ… kobietÄ… — choć gra siÄ™ już rozpoczęła, co prawda jeszcze bez udziaÅ‚u Å›wiadomoÅ›ci, ale jednak. Zatem unikanie pewnych sytuacji jest jak najbardziej wskazane i akurat zbieżne z poglÄ…dem chrzeÅ›cijaÅ„skim.

Ale to nie wszystko. Jak powiedziaÅ‚ Juliusz Cezar: najwiÄ™kszy wróg czai siÄ™ tam, gdzie siÄ™ go najmniej spodziewa. Nie zawsze da siÄ™ uniknąć pewnych sytuacji, nie zawsze sÄ… one ewidentne. Kobieta spotkana w barze jest w miarÄ™ czytelnÄ… sytuacjÄ…, ale sytuacja w irackim wiÄ™zieniu już mniej. Tamtym żoÅ‚nierzom powiedziano, że osadzeni tam to terroryÅ›ci — co, jak pokazujÄ… liczne przykÅ‚ady, nie zawsze jest prawdÄ… — i że należy ich "zmiÄ™kczyć", a jednoczeÅ›nie dano do zrozumienia, że nikt nie bÄ™dzie siÄ™ specjalnie interesowaÅ‚ tym, co tak naprawdÄ™ siÄ™ tam dzieje. W koÅ„cu to byli "terroryÅ›ci". Sprawa wyszÅ‚a na jaw, ponieważ w tej swawoli oprawcy zaczÄ™li sobie robić zdjÄ™cia z więźniami. ZdjÄ™cia te wylÄ…dowaÅ‚y na tapetach i wygaszaczach innych żoÅ‚nierzy, byÅ‚y obiektem żartów. Można siÄ™ zacząć zastanawiać gdzie tu jakaÅ› refleksja nad wÅ‚asnym postÄ™powaniem. Dopiero w tych okolicznoÅ›ciach jakiÅ› żoÅ‚nierz — chyba nie biorÄ…cy w tym zmiÄ™kczaniu czynnego udziaÅ‚u — ocknÄ…Å‚ siÄ™ i przekazaÅ‚ owe zdjÄ™cia prasie, widzÄ…c, że przeÅ‚ożeni patrzÄ… na to przez palce. W którym dokÅ‚adnie momencie sytuacja staÅ‚a siÄ™ zÅ‚a?

Tak na marginesie już: okrutnym żartem historii pozostanie fakt, że w tym właśnie więzieniu ludzie Saddama Husajna torturowali ludzi sprzeciwiających się dyktatorowi. Amerykańska inwazja, która miała zaprowadzić tam demokrację i dobrobyt, wykorzystała Abu Grahib identycznie jak reżim, który obaliła.

Gotowanie żaby

Dobrym zakończeniem mojego wywodu będzie anegdota o tym, jak gotuje się żaby, a właściwie krótka historia ewolucji tej metody. Z początku rzucano je na wrzątek, ale odskakiwały pod wpływem kontaktu z wysoką temperaturą. Przykrywanie uniemożliwiało im ucieczkę, ale strasznie hałasowały, poza tym taką pokrywkę trzeba unieruchomić, czyli w najlepszym przypadku trzymać przez cały czas. Wtedy ktoś wymyślił, żeby wrzucać żaby do zimnej wody i gotować. Okazało się to genialne, ponieważ żaba z zimnej wody nie ucieka, a nie jest w stanie wychwycić tego momentu, kiedy jest już za ciepło. I jest ugotowana.

Tak samo jest w tych sytuacjach przytoczonych w notce, zimna woda nie budzi podejrzeń, a potem jest za późno. Nie ważne, czy jest się mężem, żołnierzem czy kimś jeszcze innym. Jak zawsze, trzeba mieć oczy dookoła głowy.