Nemezis
Byłem naprawdę młodym szczylem, kiedy się z nim starłem. Jeszcze młodym, ale już zadziornym. Nie było to moje pierwsze forum i potrafiłem już dość zręcznie dyskutować. On był prawnikiem i konstytucjonalistą, wielbicielem historii, człowiekiem oczytanym i bywającym w różnych zakątkach świata, co nie rzucało się bardzo w oczy, niemniej po pewnym czasie stawało się wręcz oczywistym. Proste sztuczki sofistyczne, którymi zwykł gasić różnych dyskutantów, na mnie po prostu nie działały. Być może dlatego porzucił zestaw zwyczajowych narzędzi i zaczął dyskutować.
Nie pamiÄ™tam, czy temat byÅ‚ taki od poczÄ…tku, czy też na takie tory zszedÅ‚ — na tamtym forum offtopic nie byÅ‚ niczym niezwykÅ‚ym, a poruszona kwestia na tyle rozpalaÅ‚a rozmówców, że chÄ™tnie porzucali wÅ‚aÅ›ciwy wÄ…tek — ale dyskutowaliÅ›my o zmianach, jakie zachodzÄ… w obyczajowoÅ›ci. ChodziÅ‚o o szeroko pojÄ™te prawa homoseksualistów, nie tylko do zawierania małżeÅ„stw czy adopcji, ale w ogóle funkcjonowania w przestrzeni publicznej. W tamtych czasach uważaÅ‚em, że powinni móc siÄ™ pobierać ze sobÄ…, adoptować dzieci i tak dalej — peÅ‚en komplet, krótko mówiÄ…c. On byÅ‚ przeciwnego zdania, ale nie w ten natchniony religijny sposób — raczej uważaÅ‚ to za wyraz zÅ‚ego smaku. ByÅ‚ w swoim mniemaniu estetÄ…. Do dziÅ› pamiÄ™tam, jak próbowaÅ‚ mnie przekonywać, posÅ‚ugujÄ…c siÄ™ jakÄ…Å› znanÄ… katedrÄ…, że piÄ™kno jest rzeczÄ… obiektywnÄ…. OdparÅ‚em mu zgodnie z przekonaniami, że wiÄ™cej uroku ma dla mnie opuszczona hala fabryczna. Nie sÄ…dzÄ™, żeby to zrozumiaÅ‚, choć nie sÄ…dzÄ™ też, żeby to tÅ‚umaczyÅ‚ sobie mojÄ… uÅ‚omnoÅ›ciÄ… — to byÅ‚ moment, kiedy dostrzegÅ‚, jak bardzo siÄ™ różnimy. W ramach szybkiego dopasowania dyskutanta, takiego jak ja, do swojego Å›wiatopoglÄ…du mógÅ‚ zrzucić odpowiedzialność za moje podejÅ›cie na wiek. Czy sÅ‚usznie — zobaczymy za dwie dekady. Ponieważ przyzwoitość w jego rozumieniu oraz tak zwane prawo naturalne, którym dyskutanci reprezentujÄ…cy prawicowy Å›wiatopoglÄ…d lubiÄ… podpierać siÄ™ w dyskusjach o homoseksualistach, nie przyniosÅ‚y skutku, spróbowaÅ‚ innej sztuczki sofistycznej. Nazywa siÄ™ ona argumentum ad auditorem — odwoÅ‚anie do uczuć rozmówcy. SpytaÅ‚ mnie, czy wiem, jak siÄ™ bÄ™dÄ™ czuÅ‚, kiedy mój syn zechce uprawiać seks z koniem albo coÅ› w tym stylu. (Nawiasem mówiÄ…c, pytanie nie jest do koÅ„ca abstrakcyjne, ponieważ z moich źródeÅ‚ wynika, że w Szwecji wzrosÅ‚a liczba stosunków ze zwierzÄ™tami. Jeden z przykÅ‚adów wspominaÅ‚ o pewnym mężczyźnie i jego koniu, dosÅ‚ownie. I tak lepiej, że mój interlokutor nie zastosowaÅ‚ najczÄ™stszego chwytu, czyli skojarzenia ze sobÄ… słów "pedaÅ‚" i "pedofil", co rodzi koronny argument, że "pozwólmy im żyć w spokoju, to zacznÄ… gwaÅ‚cić nasze dzieci". Tylko że on już wiedziaÅ‚, że takie sztuczki to nie ze mnÄ…). OdpowiedziaÅ‚em to, co można odpowiedzieć, czyli że nie wiem. MogÄ™ sobie spróbować coÅ› takiego sobie wyobrazić, ale nie wiem. Nie zbiÅ‚o mnie to jednak z pantaÅ‚yku.
NapisaÅ‚em mu, że to, co próbuje przeprowadzić, to powstrzymanie zmian, jakie nadchodzÄ…. CoÅ› takiego siÄ™ jeszcze nikomu nie udaÅ‚o. Jedyny skutek zbliżony do zaÅ‚ożonego to spowolnienie przemian. Mowa tutaj caÅ‚y czas o sferze obyczajowej. Dawniej homoseksualistów karano za ich skÅ‚onnoÅ›ci (w Rosji dopiero na poczÄ…tku lat 90. XX wieku zniesiono ten przepis), obecnie majÄ… coraz wiÄ™cej swobody. Na poczÄ…tek prawnej, ale sÄ… takie kraje, gdzie majÄ… niczego sobie. Na nic zdaÅ‚y siÄ™ protesty, odsÄ…dzanie od czci i wiary, straszenie PiekÅ‚em i moralnÄ… degrengoladÄ…. OczywiÅ›cie, nie popieram wszystkich dziaÅ‚aÅ„ (takich jak nakaz mówienia "rodzic" w miejsce "mama" i "tata", żeby nie urażać mniejszoÅ›ci; ale to jest tak naprawdÄ™ zupeÅ‚nie inny temat), lecz ogólnie kierunek byÅ‚ dobry. Nic nie trwa wiecznie, żaden stan rzeczy, choćby najlepszy. Kolejne pokolenia majÄ… inne priorytety i inne spojrzenia na życie, tym samym stare wartoÅ›ci to takie kolumny, jakie można ujrzeć podczas wizyty w starożytnej Å›wiÄ…tyni — choć piÄ™kne, nie podtrzymujÄ… już żadnego dachu. Mój rozmówca również byÅ‚ nie w ciemiÄ™ bity i coÅ› na to odparowaÅ‚, ale dyskusja szczęściem po raz kolejny zmieniÅ‚a bieg, schodzÄ…c na jeszcze inne tory.
(Tematu właściwego, będącego przyczyną założenia go na tamtym forum, nigdy nie dochodzono dalej niż niż na pierwszej stronie).
Wtedy miaÅ‚em mniej refleksyjne podejÅ›cie do tego — dostrzegaÅ‚em mechanizm, jego nieuchronność, ale nie budziÅ‚o to we mnie wielkiego niepokoju. Dwudziestolatek nie zastanawia siÄ™, jak siÄ™ poczuje, kiedy przyÅ‚apie za ileÅ› lat swojego syna in flagranti z koniem. W pewnym sensie byÅ‚ to bardzo chybiony ruch: zadać mi takie pytanie. Szczególnie, że w takich sytuacjach gÅ‚upiejÄ™ i nie wiem, co odpowiedzieć; co wÅ‚aÅ›nie czyni takie zagrania bezużytecznymi. Kiedy czasem nachodzi mnie refleksja, niczym starego szeryfa Bella z "To nie jest kraj dla starych ludzi", to przypominam sobie tego mÅ‚odego gniewnego, który postawiÅ‚ siÄ™ w dyskusji prawnikowi i historykowi, a który wiedziaÅ‚ bardzo dobrze, że wszystko szybko siÄ™ zmienia i nic nie jest w stanie tego zatrzymać. Dlatego staram siÄ™ trzymać na fali, pomimo iż nie trawiÄ™ nowych mód takich jak na przykÅ‚ad emo, uważajÄ…c tych ludzi za uÅ‚omnych na wÅ‚asne życzenie (choć może powinienem dokonać jakiejÅ› analizy, ponieważ na pewno w jakimÅ› stopniu ruch emo odzwierciedla stan psychiki dzisiejszej mÅ‚odzieży), to staram siÄ™ akceptować fakt, że istniejÄ… w moim bliższym lub (chÄ™tniej) dalszym otoczeniu. DzieÅ„, w którym zacznÄ™ walczyć z nimi tylko dlatego, że sÄ… inni, lub udawać, że ich nie dostrzegam, bÄ™dzie dniem, w którym bÄ™dÄ™ mógÅ‚ powiedzieć o sobie, że jestem stary. I nie bÄ™dzie chodzić o wiek, tylko — jak w przypadku wyżej wspomnianego szeryfa — o to, że nie nadążam za Å›wiatem. Oby staÅ‚o siÄ™ to jak najpóźniej.