Ekstraktorzy
JakiÅ› czas temu — po raz czwarty zresztÄ… — oglÄ…daÅ‚em film pt. "New Rose Hotel". ZrobiÅ‚ go Abel Ferrara, we współpracy z Christopherem Walkenem oraz Willemem Defoe, a oparli siÄ™ na króciutkim opowiadaniu Williama Gibsona z 1981 roku. Film bardzo zrÄ™cznie balansuje miÄ™dzy (dyskretnÄ…) opowieÅ›ciÄ… o niedalekiej przyszÅ‚oÅ›ci, filmem z pogranicza kina noir oraz totalnÄ… nudÄ…. Efekt — Å›wietny. Jest to jeden z moich ulubionych filmów. Ale do rzeczy — to nie recenzja filmu czy opowiadania.
"New Rose Hotel" pokazuje zmagania dwóch bohaterów, którzy wykradajÄ… naukowca wielkiej korporacji. Brzmi to trochÄ™, jakby byli headhunterami, ale podobieÅ„stwa szybko siÄ™ koÅ„czÄ…. W Å›wiecie przyszÅ‚oÅ›ci przedstawionym w filmie wyjÄ…tkowo cennych naukowców chroni siÄ™ i to bardzo skutecznie. Nie wystarczy mu zÅ‚ożyć odpowiedniej propozycji. Najpierw trzeba do niego dotrzeć. Bohaterowie filmu wybierajÄ… dość subtelnÄ… metodÄ™, ponieważ namawiajÄ… jednÄ… z dziewczyn Shinjuku (prostytutkÄ™, ale tak brzmi egzotyczniej) do uwiedzenia geniusza, którego podchodzÄ… od roku i o którym wiedzÄ… wszystko, co siÄ™ da, choć nadal nie sÄ… o krok choćby bliżej. Dziewczyna ma przekonać go do rzucenia wszystkiego — żony, pracy i przeniesienia siÄ™ do utworzonego specjalnie dla niego laboratorium w Maroku. PomysÅ‚ okazuje siÄ™ najlepszy. Dla kontekstu na poczÄ…tku pokazana jest udaremniona scena porwania naszego naukowca, która być może odwiodÅ‚a protagonistów od skorzystania z tego rozwiÄ…zania. Wszystko, byle pracowaÅ‚ dla innej firmy. Z drugiej strony firma macierzysta robi wszystko by naukowiec nie chciaÅ‚ odejść — w filmie pokazany jest klub nocny z wszystkimi luksusami i zachciankami utworzony tak naprawdÄ™ dla garstki naukowców.
Proces wyciÄ…gania takiego naukowca (tudzież innego pracownika, ale na ogół chodzi o naukowców wÅ‚aÅ›nie) nazwaÅ‚ William Gibson "ekstrakcjÄ…". Ekstraktorzy to wedÅ‚ug mnie kolejny po kataryniarzach zawód przyszÅ‚oÅ›ci. W chwili obecnej korporacje aż tak nie walczÄ… o swoich pracowników, a jeżeli już, to kuszÄ… raczej zarobkami, chociaż czytaÅ‚em o kilku programistach, którzy rozgrywali z firmami partyjki niczym bezimienny kowboj z filmu "Za garść dolarów". Z drugiej jednak strony, takie ekstrakcje — jeżeli już majÄ… miejsce — raczej odbywajÄ… siÄ™ z dala od fleszy i publiki, stÄ…d też, kiedy bÄ™dzie można w prasie przeczytać o spektakularnych przejÄ™ciach pracowników przez inne firmy (i nie mówimy o piÅ‚karzach), to raczej nie bÄ™dÄ… to pierwsze przypadki w ogóle.