Broken Flowers
Uwaga! Mam zamiar dość dokładnie omawiać fabułę, więc jak nie widzieliście, a chcecie, to lepiej przeczytajcie tę notkę po seansie, nie na odwrót.
Wstęp (nie na temat)
PamiÄ™tam, jak kiedyÅ› wyobrażaÅ‚em sobie w czasach nastolÄ™ctwa, że zostanÄ™ muzykiem i nagram super pÅ‚ytÄ™. I nie chodzi mi o wykonanie, a koncepcjÄ™. Oprócz piosenek miaÅ‚y być tam sample jakichÅ› audycji radiowych, fragmenty rozmów etc., żeby uczynić jÄ… czymÅ› wiÄ™cej niż zbieraninÄ… piosenek, concept albumem z prawdziwego zdarzenia. Kiedy już to sobie obmyÅ›liÅ‚em, stwierdziÅ‚em, że coÅ› takiego nie tylko istnieje, ale jest w moim posiadaniu — mowa tu o EP-ce Marilyna Mansona pt. "Smells Like Children" z oprawÄ… rodem z fabryki Willy'ego Wonki (który to film jest ulubionym Maniego). Nie, żebym siÄ™ zawiódÅ‚ specjalnie, bo muzykiem nie zostaÅ‚em i krótko w to wierzyÅ‚em, ale jednak takie ukÅ‚ucie, że siÄ™ nie byÅ‚o tym pierwszym. O prawdziwym zawodzie może mówić za to Michael Stipe z R.E.M., który wymyÅ›liÅ‚ sobie wystawÄ™ zdjęć z lotnisk. ChciaÅ‚ oddać tÄ™ mieszaninÄ™ ludzi wszystkich ras i wyznaÅ„. Tak sobie o tym marzyÅ‚, planowaÅ‚ to, aż trafiÅ‚ na takÄ… wystawÄ™. Nie ma co. W post-modernizmie trudno być oryginalnym z jakimÅ› pomysÅ‚em. A skoro o post-modernistach mowa, to możemy gÅ‚adko i pÅ‚ynnie przejść do Jima Jarmusha. Dlaczego? Otóż kiedy chodziÅ‚em do liceum, a MTV puszczaÅ‚a reklamy dżinsów Leviego Straussa z Flat Erikiem i Angelem, które peÅ‚ne byÅ‚y takich dÅ‚użyzn i dla niektórych krÄ™pujÄ…cej ciszy. I wtedy zamarzyÅ‚em sobie, żeby zrobić taki film. W którym nic by siÄ™ nie dziaÅ‚o, bohaterowie byliby nijacy, otoczenia tak samo, a caÅ‚ość miaÅ‚aby klimat. I jak siÄ™ domyÅ›lacie, Jarmusch zrobiÅ‚ taki film. Nie boli mnie to specjalnie, bo moja kariera jako reżysera miaÅ‚a ostatnio lekki przestój. Ale do rzeczy.
Streszczenie
Głównym bohaterem jest Don Johnston, który kiedyÅ› — choć ciężko w to uwierzyć, patrzÄ…c na niego — rasowym uwodzicielem. Obecnie wiedzie nudne, choć dostatnie i bezpieczne życie. Już na poczÄ…tku odchodzi od niego aktualna dziewczyna, Sherry. JednoczeÅ›nie dostaje list w różowej kopercie, z którego dowiaduje siÄ™, że dwadzieÅ›cia lat temu spÅ‚odziÅ‚ syna, który niedawno ruszyÅ‚ w poszukiwaniu ojca i żeby Don siÄ™ nie zdziwiÅ‚, kiedy w drzwiach jego domu pojawi siÄ™ dorodny mÅ‚odzieniec, gdyż ma dociekliwego potomka. List odczytuje na gÅ‚os swojemu sÄ…siadowi, który jest przeciwieÅ„stwem Dona — ma jednÄ… żonÄ™, piÄ…tkÄ™ dzieci, trzy prace, do tego jeszcze znajduje czas na siedzenie w Internecie na stronach detektywistycznych i pisanie powieÅ›ci kryminalnych. Winston od razu zapala siÄ™ do odnalezienia autorki listu, która nawet nie raczyÅ‚a siÄ™ podpisać. Don jest sceptyczny — od poczÄ…tku twierdzi, że to tylko czyjÅ› żart i nie należy go traktować zbyt serio — ale wcale nieprzymuszany sporzÄ…dza listÄ™ piÄ™ciu potencjalnych autorek listu. Winston sporzÄ…dza mu plan dziaÅ‚ania, rezerwuje bilety lotnicze, pokoje w hotelach, samochody do wypożyczenia, nawet nagrywa pÅ‚ytÄ™ do sÅ‚uchania podczas jazdy i w ten sposób ostatecznie zmusza Dona — niby niechÄ™tnego — do odbycia podróży. Don odwiedza wiÄ™c cztery kobiety i skÅ‚ada kwiaty na grobie piÄ…tej tylko po to, żeby odkryć, że to żadna z nich. Na koniec — już po powrocie — spotyka chÅ‚opaka, któremu funduje jedzenie, myÅ›lÄ…c, że to jest wÅ‚aÅ›nie jego syn. Szybko okazuje siÄ™, że jednak nie i tu film siÄ™ koÅ„czy.
Don Johnston
Tyle? — spyta ktoÅ›. Ano tyle. W warstwie dosÅ‚ownej filmu. Nie zapominajmy jednak o post-modernizmie. Już od poczÄ…tku mamy pierwsze oczko puszczone do widza — Don oglÄ…da w telewizji jakiÅ› czarno biaÅ‚y film, gdzie odbywa siÄ™ akurat pogrzeb Don Juana, sam Don Juan zaÅ› jest tam obecny (jako że jego Å›mierć byÅ‚a najwidoczniej sfingowana), stwierdzajÄ…c nawet, że bardzo ma udany pogrzeb. Tam Don i tu Don, reżyser zdaje siÄ™ nam coÅ› sugerować; podobny motyw stosowaÅ‚ już w swoim poprzednim peÅ‚nometrażowym filmie, czyli "Ghost Dogu". Wg niektórych inspiracji Don Johnston jest już jakby martwy, przez swoje bierne wycofanie z życia. PodkreÅ›lane jest to przez kilka scen, jak chociażby w scenie z szampanem, który jest niejako dla niego niedostÄ™pny. IdÄ…c dalej: niby nieżyjÄ…cy Don odbywa podróż po swojej przeszÅ‚oÅ›ci, coÅ› w rodzaju podsumowania swojego życia. Po co? Do tego jeszcze wrócimy na koÅ„cu, najpierw przejdźmy z Donem jego drogÄ™ krzyżowÄ…. OczywiÅ›cie, trzeba pamiÄ™tać, że to tylko taka figura i nie można tego traktować dosÅ‚ownie; Don żyje i nie wprowadzajmy do filmu elementów nadprzyrodzonych.
Å»yje, choć wcale tym życiem nie tryska. Jest milczÄ…cy, maÅ‚o kontaktowy, miejscami sprawia wrażenie jakby nie umiaÅ‚ skonstruować zdania zÅ‚ożonego. Don jest zamkniÄ™ty w skorupie, nie uÅ›miecha siÄ™, wiecznie ma ten sam wyraz twarzy. (Czasami jest to rozbrajajÄ…ce, trzeba przyznać.) Choć jednoczeÅ›nie należy podkreÅ›lić fakt, że nie wyglÄ…da, jakby mu to przeszkadzaÅ‚o. Niektórzy, z drugiej strony, widzÄ… w nim filozofa, mÄ™drca rodem z Dalekiego Wschodu, który osiÄ…gnÄ…Å‚ zrozumienie. PasowaÅ‚oby to do pochodzÄ…cej stamtÄ…d zasady zachowania milczenia: "MÄ…dremu nie trzeba nic mówić, gÅ‚upi i tak nie zrozumie". I taki jest Don — nie mówi wiÄ™cej niż to jest potrzebne, a czasami nawet jeszcze mniej. Również rozmowa z domniemanym synem podsuwa takÄ… interpretacjÄ™, kiedy przedstawia swoje spojrzenie na życie, pokrywajÄ…ce siÄ™ z filozofiÄ… buddyjskÄ… (co zauważa zresztÄ… sam domniemany syn).
Bill Murray Å›wietnie sobie radzi z tÄ… rolÄ…. Spotykam siÄ™ z porównaniami do "MiÄ™dzy sÅ‚owami", ale to chyba ze wzglÄ™du na cichy sposób bycia Dona i Boba Harrisa. Nic bardziej mylnego — Bob byÅ‚ trochÄ™ zblazowany, ale tryskaÅ‚ humorem, wciąż rzucaÅ‚ jakieÅ› ironiczne komentarze. Don — nic, jeżeli nie liczyć kilku odpowiedzi w tym tonie i to raczej wymuszonych.
Kiedy pojawia się list, pomimo iż Don trochę nazbyt ostentacyjnie deklaruje niechęć do pomysłu Winstona (tutaj świetny Geoffrey Wright) i prosi o porzucenie tematu, to bez żadnego szemrania sporządza listę kochanek. Winston w przeciwieństwie do swojego sąsiada ma tyle energii, że napędza i jego. Don ubiera się zgodnie z zaleceniami swojego pomocnika, obiecuje zwracać uwagę na różowe elementy, obecność maszyny do pisania, kupować różowe kwiaty i rusza.
Podróż (pośmiertna) Dona
Laura
Pierwsza kochanka, Laura, grana przez Sharon Stone (wymieniam aktorki, ponieważ role były pisane pod każdą z nich, tak samo zresztą jak postać Dona), jest łatwym spotkaniem. Zaprasza go na obiad, a nawet do łóżka. Ważniejsze jest jednak to, że po raz pierwszy możemy zobaczyć legendarnego Dona w akcji z kobietami. I co? Żaden z niego Don Juan. Zmywa się, kiedy córka Laury, nastoletnia Lolita, zaczyna paradować nago po domu; tak samo wymyka się rankiem z łóżka jej matki. Czy tak się zachowuje człowiek, który łamał kobiece serca? Nie bardzo. Prędzej można by sądzić, że był uwodzony, że pomimo swojej biernej postawy, a może właśnie dlatego, był atrakcyjnym celem dla kobiet. Ile mogły trwać w ogóle takie związki, skoro aż pięć kobiet może być matkami 19-letniego syna? Możemy się tylko domyślać. (Jego bierność ujawnia się, kiedy opowiada o swojej pracy, opowiadając, że jakoś tak wyszło.)
Na marginesie mówiÄ…c, Jarmusch siÄ™ga tu do Nabokova. Nie chodzi tylko o imiÄ™, ale o jakie wypowiada. Na dzieÅ„ dobry mówi, że ma na imiÄ™ Lolita, niektórzy mówiÄ… na niÄ… Lola, ale ona woli po prostu Lo. SÄ… to sÅ‚owa samego Humberta Humberta z poczÄ…tku "Lolity". Dochodzi do zamiany miejscami. Nakbokovowa Lolita byÅ‚a z poczÄ…tku nieÅ›wiadoma swojej roli, tutaj to ona rysuje swojÄ… rolÄ™ (przypominam, że książka to taki wielki monolog i że narrator opisuje w niej swoje wyobrażenie Lolity, na tym polega urok tej książki — że jego nemezis wcale taka nie musiaÅ‚a być; w filmie z 1997 roku siÄ™ to zupeÅ‚nie zatraca). SÅ‚uży to, jak mniemam, podkreÅ›leniu roli kobiet w życiu Dona.
Dora
O ile z LaurÄ… byÅ‚o tak Å›rednio, tak potem jest już tylko lot koszÄ…cy w dół. Dora, druga dziewczyna, okazuje siÄ™ być zasadniczÄ… i konwencjonalnÄ… kobietÄ…, która żyje w wielkim, pretensjonalnie urzÄ…dzonym domu (szczególnie zwraca uwagÄ™ obraz domu, w którym sÄ…, na Å›cianie!). TrochÄ™ inaczej mąż, który sprawia wrażenie po pierwsze żyjÄ…cego trochÄ™ pod pantoflem, a po drugie zupeÅ‚nie nie orientujÄ…cego siÄ™ w sytuacji. Dora taktownie, acz stanowczo próbuje siÄ™ odcinać od Dona. Widać to przy pytaniu o perÅ‚y (Don siÄ™ pyta, czy to on je kupiÅ‚), a także przy zdjÄ™ciu z przeszÅ‚oÅ›ci (tu już idzie mu lepiej, ponieważ to on byÅ‚ autorem, choć wydaje siÄ™, że nieÅ‚atwo przychodzi Dorze przyznanie tego). DorÄ™ gra Frances Conroy znana — również w Polsce — z roli matki z "Sześć stóp pod ziemiÄ…". Tam co prawda zaczyna od postawy podobnej do filmy, choć z biegiem czasu wyswobadza siÄ™ spod ciężaru wÅ‚asnych zasad. Tutaj ma tylko epizod i Å›wietnie wykorzystaÅ‚a doÅ›wiadczenie nabyte w serialu.
Carmen
NastÄ™pna jest Carmen, która jest "komunikatorem" ze zwierzÄ™tami. Rozumie je. Jej kot, Ramon, rozgryza Dona po pierwszym spojrzeniu. Carmen też nie w smak spotkanie z Donem — po pierwszym wiÄ™c efekcie, że byÅ‚ caÅ‚kiem miÅ‚ym goÅ›ciem, zaczynamy siÄ™ przekonywać, iż jednak nie — ale zwróćmy uwagÄ™ na historiÄ™, jakÄ… opowiada Donowi o tym, skÄ…d siÄ™ wzięły jej zdolnoÅ›ci. Od jej pierwszego psa imieniem Winston. Winston pojawia siÄ™ wiÄ™c jako motywator Dona, który chce zmienić jego życie, i jako pies, który zmieniÅ‚ życie Carmen. [Po latach nie przypisujÄ™ temu elementowi takiej wagi. Jim Jarmusch robi sobie jaja i myli trop.] Carmen jest coraz bardziej zirytowana, widać, że odrobina grzecznoÅ›ci, jakÄ… miaÅ‚a dla Dona, dość szybko siÄ™ wyczerpaÅ‚a. Spotkanie koÅ„czy zazdrosna dziewczyna Carmen (w tej roli Chloe Sevigny). Jak sÄ…dzÄ™, dziewczyna. Nie jest to podane wprost, ale wciąż sprawia wrażenie zazdrosnej, ukradkowo dotyka Carmen, a najbardziej wymowne jest, kiedy odnosi kwiaty od Dona.
Penny
I wreszcie ostatnia żyjÄ…ca dziewczyna, Penny, grana przez TildÄ™ Swinton. Tilda nie jest specjalnie znana w Polsce, na pewno epizodycznie pojawiaÅ‚a siÄ™ w "Vanilla Sky", nastÄ™pnie jako femme fatale w "MÅ‚odym Adamie" (caÅ‚kiem wbrew warunkom, ponieważ zdarzaÅ‚o siÄ™ już, że Tilda — która nie używa na codzieÅ„ makijażu — byÅ‚a brana za mężczyznÄ™), a ostatnio w "Constantine", gdzie stworzyÅ‚a androgynicznÄ… kreacjÄ™ archanioÅ‚a Gabriela. Tutaj jest umalowana i rozczochrana, i poza kilkoma wkurzonymi pytaniami, z których wynika, że nie rozstali siÄ™ z Donem w przyjaznej atmosferze (ostatecznie upada mit stworzony przez LaurÄ™), sprowadza swojego chÅ‚opaka, który jako prosty typ przemawia do Dona jÄ™zykiem, który sam najlepiej rozumie — pięściÄ…. Wg jakieÅ› internetowej komentatorki, Donowie tego Å›wiata zasÅ‚ugujÄ… wÅ‚aÅ›nie na coÅ› takiego. Don oczywiÅ›cie budzi siÄ™ gdzieÅ› w szczerym polu pobity itd., ale zwróćmy uwagÄ™, że i tutaj tak naprawdÄ™ nic aktywnie nie prowokuje. Po prostu siÄ™ pojawia. Jego przeszÅ‚ość robi resztÄ™. W koÅ„cu Don tylko jÄ… odtwarza.
Michelle
Jeszcze tylko wizyta na cmentarzu, gdzie Don może zachować się jak najlepiej potrafi, czyli po prostu milczeć. I to już koniec podróży po przeszłości.
Powrót i domniemany syn
Wraca do teraźniejszoÅ›ci. SkÅ‚ada Winstonowi raport ze Å›ledztwa, pokazuje list, jaki znalazÅ‚ po powrocie — ale od Sherry, na innej papeterii, chociaż też różowej, i Winston ucieka do pracy. Za to Don dostrzega za oknem chÅ‚opaka, którego widziaÅ‚ wieczór wczeÅ›niej na lotnisku. Wychodzi i zagaduje do niego, kupuje kanapkÄ™, rzuca mÄ…droÅ›ciÄ… o teraźniejszoÅ›ci (w skrócie: "przeszÅ‚oÅ›ci już nie ma, teraźniejszoÅ›ci jeszcze nie ma, wiÄ™c teraźniejszość jest jedynym, co mamy"; buddyzm jak nic), po czym niezrÄ™cznie przechodzi do stwierdzenia: "Wiem, że myÅ›lisz, że jestem twoim ojcem", co chÅ‚opaka pÅ‚oszy. W panice ucieka. Don goni go przez chwilÄ™. Po raz pierwszy w filmie mamy okazjÄ™ zobaczyć, że Donowi na czymÅ› zależy. Å»e siÄ™ stara. Mówi coÅ› od siebie. Ale to tyle. Szybko zatrzymuje siÄ™, żeby odprowadzić uciekajÄ…cego chÅ‚opaka wzrokiem. Jak na zawoÅ‚anie pojawia siÄ™ samochód, gdzie od strony kierowcy widzimy pucusia w bluzie z paskami na rÄ™kawach (takÄ… samÄ… miaÅ‚ poprzedni i takie same ma Don). Koniec.
Dla niektórych film tu się urywa. A tymczasem pośród kilku lewych tropów pozostawionych nam przez żartownisia Jarmuscha, jest kilka trafnych, które pozwalają nam dostrzec zamysł reżysera.
List
Zacznę od listu. Jak można dowiedzieć się z dodatków na DVD, Jarmusch na potrzeby filmu napisał cztery różne listy, dla każdej z aktorek. Z każdego z tych listów wynikało, że to ta kobieta napisała list. Tak też wszystkie grały. Na koniec z czterech listów powstał piąty, ten który można zobaczyć w filmie. To dość istotna informacja, ponieważ wynika z niej, że wcale nie chodziło o list i żadnego syna. Odrzucam stanowczo interpretacje jakoby list napisali:
- Don, choć kusząca jest perspektywa, żeby uznać, że potrzebował pretekstu do odbycia swojej podróży; jest to o tyle naciągane, że o liście żadna z kobiet się nie dowiaduje,
- Winston, który niejako chce zmotywować swojego sąsiada do życia; Winston ma dość zagadek kryminalnych na głowie, żeby bawić się w takie historie, poza tym: jest na to zbyt poczciwy,
- Sherry w ramach odegrania się na Donie, lecz znowuż: interpretacja ta opiera się na tym, że drugi list, już od niej, jest na różowej papeterii; po co miałaby odgrywać się przed rozstaniem? (no w chwili rozstania) jasne, mogła chcieć zobaczyć minę Dona, który czyta list, ale moim zdaniem jest to brnięcie w ślepy zaułek.
Najprawdopodobniej racjÄ™ miaÅ‚ główny (anty)bohater, stwierdzajÄ…c, że to czyjÅ› żart. Po co wiÄ™c byÅ‚ list? Być może, ktoÅ› chciaÅ‚ siÄ™ odegrać za przeszÅ‚ość? Jak można siÄ™ przekonać w trakcie filmu — Don pozostawia po sobie mnóstwo zÅ‚ych wspomnieÅ„.
Fakt, że sam Jarmusch poplątał sytuację, jest dla mnie decydujący. Zatem po co była ta cała podróż?
Memento
To jest film o tym, że do przeszÅ‚oÅ›ci nie ma powrotu, nawet w formie goÅ›cia, obserwatora. PrzeszÅ‚ość jest ogrodem, do którego nie mamy wstÄ™pu. Don wiÄ™c wraca do punktu wyjÅ›cia. Jarmush bawi siÄ™ konwencjÄ… filmu drogi, robiÄ…c de facto antyfilm drogi. Film, gdzie droga ani o jotÄ™ nie przybliża go do celu. I nie mówiÄ™ tu o odnalezieniu syna, bo to jest ten literalny cel drogi w filmie. W filmie drogi prawie nigdy nie chodzi o miejsce, do którego siÄ™ jedzie, ale o samÄ… drogÄ™ — bo ona zmienia bohaterów. Ale nie Dona. Wraca taki sam, jak wyjechaÅ‚. I dopiero na miejscu odkrywa, że — jak napisano w "Charakterach", a co wiem z Filmwebu — ojcostwo nie jest nagÅ‚ym darem, nie spada z nieba. Å»e jak siÄ™ przespaÅ‚o, tudzież biernie przestaÅ‚o życie, to nic siÄ™ nagle nie stanie. Nie ma tu amerykaÅ„skiego happy-endu, nie żyli dÅ‚ugo i szczęśliwie. Znacznie bliższe to życiu niż jakieÅ› sentymentalne banaÅ‚y z hollywoodzkich produkcji "ku pokrzepieniu serc" (oni nie mieli socrealizmu, który na takim podejÅ›ciu do sprawy skoÅ„czyÅ‚ jak Uroboros). KtoÅ› napisaÅ‚ w Internecie, że nie chce drugi raz oglÄ…dać tego filmu, bo jest doÅ‚ujÄ…cy. Ale może warto go potraktować jako swoiste memento. Nie memento mori, a memento vitae.
Memento vitae, Donowie tego Å›wiata, bo w przeciwnym wypadku skoÅ„czycie jak ten filmowy — na rozstaju dróg i widzÄ…cego w każdym napotkanym chÅ‚opaku coÅ›, co Was już nigdy nie spotka.